To konkret, na który rolnicy czekali od lat – mówi europoseł i wiceprezes PSL Krzysztof Hetman. Komisja Europejska zaproponowała wprowadzenie 50-procentowych ceł na kilkadziesiąt produktów rolnych z Rosji i Białorusi. Od 1 lipca ogórki, miód, mięso, jabłka czy pomidory ze Wschodu nie będą już wypierać towarów od lokalnych producentów.
Dlaczego to przełom?
Bo to nie sankcje – to cła. A one działają szybciej, celniej i skuteczniej.
– Mamy projekt rozporządzenia KE, obejmujący kilkadziesiąt pozycji produktów sprowadzanych z Rosji i Białorusi. Zostaną objęte 50-procentową stawką celną – poinformował Krzysztof Hetman.
Bruksela sięga po narzędzie, które nie wymaga jednomyślności, a jedynie większości – i ma pełne poparcie państw członkowskich.
To nie tylko decyzja polityczna. To ekonomiczna tarcza dla rolników z Polski i całej Europy.
Przez lata przegrywali z tanimi, często dotowanymi produktami zza Buga. Ich praca, ich wysiłek – przegrywały z niesprawiedliwą konkurencją.
– Jest konsensus. To musi wejść w życie 1 lipca – dodaje europoseł Krzysztof Hetman.
Nowe przepisy przywracają uczciwe warunki gry i eliminują dumping, który niszczył opłacalność produkcji rolnej.
To moment, w którym trzeba działać. Wdrożyć przepisy bez opóźnień i skutecznie je egzekwować. Cła powinny objąć wszystkie strategiczne grupy produktów – od nabiału po owoce sezonowe. Branże rolne, administracja i konsumenci zyskują wspólny cel: odbudowę lokalnego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego Europy.
Ta decyzja to realny dowód, że głos rolników – szczególnie z Europy Środkowo-Wschodniej – został usłyszany. To także sygnał, że Unia potrafi działać stanowczo, gdy chodzi o bezpieczeństwo gospodarcze i geopolityczne.
– To nie polityka. To zdrowy rozsądek w działaniu. Polskie rolnictwo właśnie dostało konkretną ochronę. I na tym nie koniec – podkreśla poseł do PE Krzysztof Hetman.